Uwielbiam marnować czas

Przez dwa dni marnowałam czas. Nie było zakupów, gotowania, sprzątania. Nie zrobiłam nic twórczego. Ot, szłam sobie i się rozglądałam. I tak przez dwa dni i 65 km. W niedzielę wstałam przed świtem, weszłam na Wielką Rycerzową i czekałam na słońce. Potem skubnęłam jagód i wróciłam na drzemkę. Potrafię się spakować w 15 minut do […]

Mam kurtkę gore, to ją biorę!

Sierpień ubiegłego roku. Kierunek: Rohacze. Może pogoda nie zapowiada się rewelacyjnie, ale ja wierzę, że z każdą godziną będzie lepiej. Przecież sprawdzałam prognozę pogody. Dojeżdżamy do celu. Początek to spacer asfaltem przez Rohacką Dolinę – kropi. Przestanie – myślę. Zaczynamy podchodzić szlakiem – chmury się przewalają – jakże romantyczny widok. Na Smutnej Przełęczy fotka – […]

Szu, szu, szu

Zaczęło się niewinnie – od szu, szu, szu… Poprzedniej zimy, gdy przypadkiem jakimś spadł w Beskidach śnieg, rzuciliśmy się z Piotrem w góry. Najbliżej gdzie się da, ale żeby jednak były widoki i trochę wysokości. Najbliżej to Skrzyczne – dla odmiany Doliną Zimnika w kierunku na Malinowską Skałę. Tylko, że przed nami na ten pomysł […]

21 lat później…

Przeskakuję z kamienia na kamień. Pokonuję ostatnie metry niebieskiego szlaku. Już ją widziałam z góry, ale za chwilę znowu stanę na progu. Za chwilę. Bo przecież od ostatniego pobytu minęła zaledwie chwila. Chwila… liczę i liczę i nic innego mi nie wychodzi. Ta chwila to … 21 lat. Niemożliwe! Liczę jeszcze raz i inaczej być […]

O wyższości Gorców nad innymi górami

Czyli o tym jak nie pojechałam do czterogwiazdkowego hotelu w Grecji. Albo dlaczego wolę Ochotnicę od Szczawnicy. W Gorcach po raz pierwszy byłam w ogólniaku. Ot, szkolna wycieczka, z której pamiętam tylko Turbacz z charakterystycznym betonowym słupem, schronisko i żętycę pitą u bacy na pobliskiej polanie. Później nie było mnie tu… 20 lat. I pewnie […]

Ciągnie wilka w las

Myślałam, że to jednorazowe. Ot, zamiast biegać po okolicznych drogach i chodnikach, zawiozłam się pod Dębowiec i pobiegłam w las. I jak w domu nie chciało mi się włożyć butów biegowych, tak po kilkuset metrach w lesie, śmiałam się od ucha do ucha. No dobrze – śmiałam się po wbiegnięciu na Dębowiec. Kilka dni później, […]

W co ja się wpakowałam!

W co ja się wpakowałam – mruczę pod nosem i mozolnie pnę się pod górę. Pod pierwszą górę na tej trasie. Na Lubań. Rzucam okiem na zegarek i już wiem, że pnę się jak żółw. Jak żółw?! Żółw to by mnie wyprzedził! Tempo: 23 minuty na kilometr. Podejście krótkie, zaledwie 6 km z Tylmanowej na […]